Zaraza nie tylko odebrała życie. Złamała stary świat.

Pod koniec XIV wieku w Anglii panował chaos. Powrót do zdrowia po epidemii nie przyniósł rezultatów. Wojna z Francją wymagała ogromnych sum pieniędzy, ludność wymarła, a siły roboczej zaczęło brakować.

Kiedy rząd wprowadził nowy podatek, sytuacja dramatycznie się pogorszyła.

Tysiące ludzi maszerowało na Londyn. Urzędnicy zginęli. Nastoletni król został sam w obliczu największego buntu, jaki kiedykolwiek widziała średniowieczna Anglia.

Oto historia rewolucji chłopskiej z 1381 roku.

Niedobory siły roboczej i przestarzałe przepisy

Anglia XIII – XIV wieku była w szoku. Zaraza przyszła w 1348 r. Następna fala uderzyła w 1361 r., a kolejna – w 1369 r.

Zniknęła jedna trzecia, a nawet połowa populacji.

Szlacheckie rodziny są wściekłe, ale chłopi wiedzieli coś, czego królowie nie rozumieli.

Niedobór równa się siła.

Jeśli brakuje rąk do pracy, płacą za nią więcej. Prosta logika rynku. Wolni robotnicy i poddani zdali sobie sprawę, że mogą żądać lepszej płacy. Właściciele ziemscy potrzebowali swoich pól. Nie mogli już po prostu nakazać chłopom pracy. Robotnicy mogliby pojechać do sąsiedniej wioski po lepszą ofertę.

Korona wpada w panikę.

W 1349 r. wydano Zakon Robotniczy, a w 1351 r. Statut Robotniczy.

Cel był surowy: zamrożenie płac na poziomie sprzed zarazy. Niech ludzie pracują za to, co rząd uważa za sprawiedliwe wynagrodzenie. Ograniczaj swobodę ruchu. Utrzymanie najemców na miejscu jak bydło.

Było to ekonomiczne zaprzeczenie rzeczywistości przez państwo.

Czy to zadziałało? Nie. Wynagrodzenia nadal rosły. Ale to spowodowało głęboką i trwałą nienawiść. Ludzi karano grzywną za to, że po prostu zażądali tego, co rynek był już skłonny im zapłacić.

Istniała także pułapka prawna w postaci *złoczyńcy.

Złoczyńcy byli poddanymi. Należało do nich wykonywanie obowiązków pracowniczych, płacowych i kar finansowych. Potrzebowali pozwolenia na zawarcie związku małżeńskiego. Aby się poruszyć.

Tymczasem wolni robotnicy otrzymywali dobre pieniądze i oddychali wolnym powietrzem.

Różnica była oszałamiająca. Starożytny porządek społeczny nagle okazał się oszustwem. Gra sfałszowana wyłącznie na korzyść pana.

Podatek, który złamał grzbiet wielbłąda

Dodaj do tego problem pieniędzy.

Wojna stuletnia z Francją rozpoczęła się w 1337 roku. Pod koniec lat siedemdziesiątych XIV wieku radziła sobie słabo. Drogie kampanie we Francji przyniosły jedynie długi.

Król Ryszard II był jeszcze chłopcem. Wstąpił na tron ​​w 1377 roku w wieku dziesięciu lat. Za sznurki władzy pociągnął jego wuj, Jan z Gaunt.

Parlament musiał zebrać fundusze. Tak wymyślono podatek mieszkaniowy.

To nie był podatek gruntowy. To nie jest podatek majątkowy. Równa płaca dla każdej osoby powyżej pewnego wieku.

Pierwszy podatek w 1377 roku poszedł dobrze. Drugi w 1379 r. wywołał irytację. Trzeci w 1380 roku był katastrofą.

Jeden szyling na osobę dorosłą.

Podatek był płaski. Regresyjny. Nękanie biednych. Unikanie płatności było powszechne.

Wiosną 1381 r. asesorzy zauważyli ogromny niedobór środków. W związku z tym do powiatów wysłano komisarzy, którzy mieli znaleźć oszustów i odzyskać dług.

A potem podpalili lont.

Z Essex do Kent: zapłonęła iskra

Wszystko zaczęło się w Fobbin w Essex. Koniec maja 1381.

Przybył komisarz królewski Thomas Bampton. Zażądał zapłaty podatku.

Wieśniacy odmówili. Wypędzili jego urzędników.

Wieść się rozeszła. Do akcji włączyły się sąsiednie wsie.

Potem przyszedł Robert Becknap. Sędzia królewski wysłany, aby ukarać podżegaczy. Wszedł w uzbrojony, zorganizowany tłum w Essex. Kazano mu przysiąc, że nigdy więcej nie będzie brał udziału w takich komisjach. Został odesłany do domu. Mówią, że kilku jego urzędników zostało zabitych.

Essex zbuntował się.

Kent wstał niemal jednocześnie. To tutaj powstanie znalazło swój kręgosłup.

W Dartford i Rochester doszło do pierwszych zamieszek. Zamek Rochester został szturmowany. Więźniowie zostali zwolnieni.

Rebelianci zebrali się w Maidstone. Włamali się do więzienia arcybiskupa i uwolnili Johna Balla.

Ball spędził w więzieniu kilka lat. Został ekskomunikowany z Kościoła. Promieniowy ksiądz, który głosił przeciwko bogactwu Kościoła.

Oddał powstaniu głos.

Jego argumentacja była prosta. Promieniowy. Chrześcijanin.

„Kiedy Adam kopał, a Ewa przędła, kim w takim razie był ten pan?”

Adam przekopał ziemię. Ewa snuła wątki. Nie było wtedy panów. Nie było arystokracji. Po prostu ludzie pracujący razem.

Przywilej to wynalazek. Nie Boże prawo.

Potem przyszedł Wat Tyler. Niewiele wiadomo o jego wczesnych latach. Pojawił się jako dowódca tłumu w Kencie.

Maszerowali na Canterbury. Weszliśmy do katedry. Zażądali od mnichów zapewnień. Następnie skręciliśmy na północ w kierunku Londynu.

Londyn upadł

Do czerwca 1381 roku ruszyły dwie armie.

Rebelianci z Essex, dowodzeni przez Jacka Straura (lub kogokolwiek, kto ukrywał się pod tym nazwiskiem), przybyli z północy. Rebelianci z Kentish pod dowództwem Wata Tylera pochodzą z południa.

Londyn nie był bezpieczny. Miasto też było wściekłe. Robotnicy nienawidzili zagranicznych kupców. Nienawidzili elity, która rządziła sprawami.

12 czerwca John Ball przemawiał do tłumu w Blackheath. Za murami miasta. Głosił równość.

Następnego dnia, 13 czerwca, bramy się otworzyły.

Sympatyczni obywatele otworzyli London Bridge i Aldgate.

Rebelianci napłynęli. Ale to nie były tylko zamieszki. Mieli cele. Dyscyplina.

Pierwszy przystanek: Pałac Savoy. Dom Jana z Gaunta. Człowieka, którego uważali za sprawcę wszystkich kłopotów.

Spalili go doszczętnie.

Kronikarze mówią, że nie rabowali. Zniszczyli skarby. Wrzucili do Tamizy złoto i srebro. „Sprawiedliwość, a nie kradzież”. Stracili jednego ze swoich za kradzież.

Zagranicznych kupców, zwłaszcza flamandzkich, uznawano za wrogów. Konkurenci ekonomiczni. Wielu zostało zabitych.

Król spotyka tłum

14 czerwca. Młody król Ryszard II, mając zaledwie 14 lat, wyjechał im na spotkanie.

Do końca mili. Spotkał się z rebeliantami.

Oferował ustępstwa. Na dużą skalę.

Likwidacja wsi. Stałe renty. Powszechna amnestia. Wszędzie wolny handel.

Rebelianci z Essex uwierzyli. Rozdzielili się. Poszliśmy do domu. Zaufali chłopcu-królowi.

Ale kiedy Richard był w Mile End, inna grupa udała się do Tower of London.

Był słabo chroniony.

Schwytali go.

Ścięli głowę Simona Sudbury. Arcybiskup Canterbury. W tym samym czasie kanclerz.

Stracili Roberta Halesa. Skarbnik.

Kilku innych urzędników. Ich głowy wystawiono na moście londyńskim.

Czy widzisz różnicę? Król był sojusznikiem. Doradcy to zdrajcy. Ludzie chcieli, aby król ocalił ich przed złymi doradcami.

Koniec w Smithfield

15 czerwca. Smithfield. Tuż za murami.

Pozostałości rebeliantów wciąż tam były. Rozkazał im Wat Tyler.

Żądania Tylera były bardziej złożone. Bardziej promieniowy.

Zniesienie wszelkich władz feudalnych z wyjątkiem królewskich. Redystrybucja majątku kościelnego. Jeden status prawny dla wszystkich.

Doszło do kłótni.

Tyler został zabity. Jeden ze sług króla.

Tyler zmarł nagle z powodu odniesionych ran.

Tłum był gotowy do szturmu. Wszędzie panowała przemoc.

Co zrobił 14-letni król?

Pojechał do przodu. Jeden. W wściekły tłum.

Krzyknął. Powiedział, że będzie ich przywódcą. Że da im wszystko. Kazał im pójść za nim z miasta i rozwiązać.

Wymagało to odwagi. A może głupota. Ale to zadziałało.

Tłum wyszedł.

Krwawa łaźnia

Ryszard nie dotrzymał słowa.

Nigdy się nie powstrzymuje.

Statuty zostały cofnięte. Koncesje zniknęły.

Komisarze rozproszyli się po różnych powiatach. Rozpoczęły się aresztowania. Szybkie sądy.

Głównym elementem były egzekucje.

Wat Tyler nie żył.

John Ball został schwytany w pobliżu Cowri. Przywieziony do St. Albans. Próbował w obecności króla. Wykonano 15 lipca. Powieszenie, rysowanie i ćwiartowanie. Okrutna śmierć.

Jacka Straura. Johna Roro. Jeffreya Litstera. Dziesiątki lokalnych liderów.

Wszyscy nie żyją.

W krótkiej perspektywie? Kompletna porażka. Powstanie zostało stłumione.

Dlaczego to miało znaczenie

Ale przyjrzyj się bliżej.

Elita rządząca była zszokowana. Przestraszony.

Zdali sobie sprawę, że nie mogą po prostu wydobyć bogactwa od zwykłych ludzi, nie ryzykując dla tego życia. Od tego czasu w średniowiecznej Anglii nie było już ogólnokrajowych podatków od gospodarstw domowych.

Powstanie nie zniosło pańszczyzny z dnia na dzień. Ale to złamało tył systemu.

Czarna śmierć zmieniła rzeczywistość demograficzną. Przepisy nie mogły zatrzymać rynku. Chłopi pokazali, że potrafią się zorganizować. Że mogą zmusić króla do ustępstw.

Hierarchia społeczna pękała.

Rewolucja chłopska z 1381 r. pokazała, że ​​stary porządek nie jest niezwyciężony.

Był to początek końca obowiązków feudalnych w Anglii. Wkrótce potem system zaczął zanikać.

Zwykli ludzie przeciw korupcji. Przeciwko nieuczciwym podatkom.

Przegrali. Ale zwycięzcy? Oni też zaczęli przegrywać.