Branża przeżywa kryzys. Nie eksplozją, ale serią mylących, sprzecznych sygnałów. Wydaje się, że pilot latający na dużej flocie samolotów powinien zarobić więcej pieniędzy. Ale nie tym razem. American Airlines zwiększają pojemność. Wypełniają krzesła. Tymczasem inni przewoźnicy trzymają się z daleka. Dlaczego? Niepewność. Strach. Niepoznawalny. Ale Amerykanin się nie boi. Opierają się na głośności. A teraz to głośność sprawia, że ​​ich silniki działają.

Jest to wyraźna rozbieżność. Skrzyżowanie, jakiego nie widziano od dekady. Jeden przewoźnik idzie do przodu, inni zwalniają. Wynik? podzielony krajobraz, w którym strategia nie skupia się już na wzroście. To jest walka o przetrwanie. A może coś zupełnie innego.

Cicha rewolucja Wyndhama: klasa średnia zamiast segmentu ekonomicznego

Hotele Wyndham nie rozwijają się tak, jak można by się tego spodziewać. Numery pokoi w USA wydają się stabilne. Płaski. Można powiedzieć, nudne. Przyjrzyj się jednak bliżej inwentarzowi. Coś się zmienia. Pod powierzchnią. Marka systematycznie zastępuje tanie hotele klasy ekonomicznej droższymi obiektami średniej klasy. To subtelny zwrot akcji. Cicha aktualizacja. Liczba drzwi (pokojów) pozostaje taka sama. Rośnie koszt „drzwi”.

„Zakład jest taki, czy członkowskie linie lotnicze przyjmą radę ekonomisty, który nigdy nie kierował linią lotniczą”.

To nie tylko zarządzanie nieruchomościami. To jest inżynieria marginesu. Odchodząc od segmentu budżetowego, Wyndham eliminuje zmienność. Wyższe cła zapewniają lepszą ochronę przed inflacją. Oznacza to bardziej odporny portfel. Nie gonią już turystów z plecakiem. Są przeznaczone dla osób podróżujących służbowo, które chcą większego komfortu bez luksusowej ceny. Przesunięcie zostało zakończone. Zniknęły stare łańcuchy budżetowe. Rozpoczęła się nowa era w segmencie średnim.

Stawka IATA: Nowicjusz na czele

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) dokonało niemożliwego. Ominęli weteranów. Żadnych dyrektorów generalnych linii lotniczych. Żadnych byłych dyrektorów generalnych z wieloletnim doświadczeniem w kokpicie. Zamiast tego wybrali ekonomistę. Obcy na wybiegach. Minęło czterdzieści lat, odkąd IATA szukała swojego przywództwa poza branżą. W lotnictwie to bardzo długi czas.

Czy to genialny pomysł, czy fatalny błąd? Członkowie stowarzyszenia są sceptyczni. Napięcie jest wyczuwalne. To operatorzy, którzy znają tajniki swojej pracy. Wiedzą o hedgingu paliwowym. Oni wiedzą…