To nie powinno się tutaj zdarzyć. Postindustrialne górnicze miasteczko, które powoli podnosi się z kolan po całkowitym zaniku węgla – czy to miejsce, w którym poszukuje się kultury na światowym poziomie? Ale Wakefield zrobił coś nieoczekiwanego. Zbudował świątynię z rzeźb abstrakcyjnych dokładnie tam, gdzie rozpoczęło się życie jego słynnej córki.
Artysta za blokiem kamienia
Barbary Hepworth. Są szanse, że słyszałeś to imię i możesz nawet rozpoznać jej postać. Urodziła się tutaj, w Yorkshire, w 1903 roku. Studiowała w Leicester School of Art, gdzie pracowała ramię w ramię z Henrym Muri. Byli blisko. Bardzo blisko.
Ludzie wierzą, że Muri wymyślił formę ze szczelinami. Oni się mylą. Hepworthowi się to udało. Jej wizytówką są dziury w masywnym materiale, które przepuszczają światło i zrównują wartość pustki z wartością samego kamienia lub brązu. Murii spodobało się to tak bardzo, że zaczął kopiować jej techniki, jednak historia zapomniała, że wszystko zrodziło się w jej rękach. Poza tym jej najsłynniejszego dzieła nie ma w Wakefield. Znajduje się przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku i służy jako pomnik Daga Hammarskjölda. Do przyjaciela. Do lidera. Do zmarłych. Rzeźba zachowuje jego pamięć.
Betonowa skrzynia Chipperfield
Budynek został zaprojektowany przez Davida Chipperfielda. Został otwarty w 2011 roku.
Beton. Trapez. Ostre zakręty wcinające się w krajobraz. Jedna ze ścian muzeum dosłownie „nurkuje” w rzece Calder. Dosłownie. Konstrukcja styka się z wodą przy tamie. Wygląda celowo, jakby budynek pił wodę. Po drugiej stronie drogi stoi Kaplica Zakonu, starożytny kontrast w stosunku do tego nowoczesnego monolitu. Na południu stare ceglane budynki przemysłowe – dawne fabryki obecnie przekształcone w pracownie artystów – zapewniają ciepłe, piersiowe tło dla chłodnej geometrii muzeum. Kontrast. Niesamowity.
„Kolekcja powstała nie tylko do kontemplacji, ale także do zrozumienia, jak powstaje sztuka.”
Nazywają to muzeum, a nie galerią. Na zawsze. Ponieważ kuratorom zależy na procesie. Nie tylko „co”, ale „jak”. Dowiesz się o tworzeniu dzieł.
Więcej niż tylko Hepworth
Kiedy wejdziesz do środka, zobaczysz mężczyzn z zapałkami L.S. Lowry’ego. Decydujące linie Davida Hockneya. Formy Henry’ego Moore’a wciąż tam są, wciąż rezonują. Ronald Moody dodaje do tego swoją cichą obecność. Odbywają się tu także wystawy czasowe, na których prezentowane są kolejno prace z kolekcji miejskiej. Na zewnątrz czeka niewielki ogród rzeźb, dzięki któremu prace „oddychają” świeżym powietrzem.
Dlaczego nie pojechać siedem mil na południowy zachód do Parku Rzeźb Yorkshire? Oczywiście, że możesz. Rzeźb jest tam więcej, są na zewnątrz i są bardziej dzikie. Ale tutaj? Jest tu kameralnie. Dokładnie. Jeśli jedziesz samochodem, dodaj to miejsce do swojego planu podróży. To proste.
Po drodze zatrzymaj się przy moście Chantry. Pięknie otacza rzekę. Widok jest również dobry. Ale prawdziwa historia kryje się wewnątrz betonowych ścian.
