Esencja atrakcyjności
Bądźmy szczerzy. Nie latasz Aer Lingus dla blasku i luksusu. Lecisz z nimi, aby policzyć korzyści.
Niskie podatki. Niskie opłaty. I lotnisko w Dublinie, które przeprowadza kontrolę lotów do USA, zanim jeszcze opuścisz Irlandię. To ich atut. Wielu podróżnych ignoruje krajowych przewoźników, ponieważ istnieją poza” Wielką trójką ” sojuszy, należą do tej samej gigantycznej korporacji co British Airways, ale nadal żyją we własnej dziwnej bańce.
Stać. Mają wielu partnerów. Alaska Airlines, American Airlines, United Airlines. Ich mile to Avios. Możesz zamienić punkty Marriott na stosunek 3:1 lub punkty Bilt na mile Alaska w stosunku 1: 1. Waluta lojalnościowa jest tutaj bardzo elastyczna.
“Aer Lingus nie jest częścią dużego sojuszu, ale ma wiele Partnerskich Linii Lotniczych.»
Leciałem z Dublina (Dub) do Seattle w jedną stronę. Cena za bilet w kasie? Przerażające 3500$. Cena za mile? 55 000 mil Alaska Airlines i 60 USD opłat. To tylko około 6,25 centa za punkt Mila. Świetna okazja, jeśli masz szczęście ją zdobyć.
Krótkie loty do Bostonu, JFK lub Dallas kosztują jeszcze mniej — 45 000 mil w jedną stronę. Chcesz więcej mil? Zdobądź Karty kredytowe. Summit. Ascent. Lub po prostu Zarezerwuj loty za pośrednictwem Partnerskich Linii Lotniczych. Możliwości są, jeśli wiesz, jak ich szukać.
Rytuał na lotnisku
Lotnisko w Dublinie ma swój własny rytm. Loty do USA żyją we własnym “obszarze indeksu”. Kontrola wstępna(Preclearance
To wydaje się być przeszkodą. Bezpieczeństwo. Imigracja. Trzy godziny przed odlotem mówią ci: “Możesz iść”. W rzeczywistości można iść w dowolnym momencie. Po prostu wiedz, że będziesz musiał przejść przez wykrywacze metali do pierwszego drinka. Zaletą tego systemu jest jego brutalna skuteczność: kiedy dotykasz amerykańskiej firmy, bierzesz bagaż i odchodzisz. Żadnych kolejek do urzędu celnego. Bez stresu. Po prostu idź do domu.
Czekałem w salonie na 51 ulicy. Został ponownie odkryty i zaktualizowany. Pachniało nowością.
Przestrzeń była dziwnie cicha. Pośrodku stał bar stylizowany na silnik odrzutowy, w którym rozlewano darmowego Guinnessa. Kto tego nie lubi? Jedzenie nie było złe. Malezyjskie curry z wołowiną. Fricasse z kurczaka. Nie poziom Michelin, ale całkiem przyzwoite paliwo do podróży.
“Nowy bar stał się centrum przyciągania… podróżni mogli zamówić świeży kufel piwa.»
Znalazłem miejsce przy oknie. Widoczna była droga kołowania. Wi-Fi działało. Wyszedłem przed lądowaniem. Oczywiście lądowanie priorytetowe.
Wnętrze kabiny
Airbus A330.
Mój był model -200. Nazwany na cześć * Kaomhe * (Caoimhe). Wydany w 2001 roku. * Dwadzieścia trzy lata.* Linia lotnicza nadaje swoim samolotom imiona świętych. Oczywiście miły akcent, ale wyposażenie techniczne nie ukrywa swojego wieku.
Fotele? Thompson Aero Vantages. Układ 1-2-1 z jednej strony. 1-2-2 z drugiej.
Logika układu ma tutaj zastosowanie.
Pojedyncze fotele po lewej stronie. Pary w środku, z przesunięciem. Pojedyncze i podwójne po prawej stronie. Te same pojedyncze krzesła w prawym rzędzie to krzesła “TRON”. Najszerszy podłokietnik. Najwięcej miejsca. Wszyscy ich chcą. Dostałem 2A, ponieważ strona nie dała wyboru, zmuszając do dzwonienia do call center jak chłop. Wolę nieparzyste rzędy dla bufora przy przejściu. Ale nie ma znaczenia.
Szerokość krzesła wynosi 21 cali. Szmaragdowo-Zielona tkanina. Obrzeża z limonki. To jest odczuwalne… po irlandzku. Odchyla się na 77 cali. Dość równo. Część stopy ma wymiary 20 na 11 cali. Jeśli masz rozmiar stopy 12+, będziesz ciasny. W przeciwnym razie jest w porządku.
Blat obniża się pionowo. Ciasno. Tylko 17 cali od oparcia krzesła.
Gniazdka? Tak. USB-A? Tak. USB-C? Nie ma.
Spałem. Cztery godziny. Nieprzerwanie. W kabinie było cicho.
Toalety: dwa. Z przodu po lewej, z tyłu po prawej. Mydło Jo Browne. Bez spłukiwania bezdotykowego. W 2024 roku nadal muszę nacisnąć przycisk, aby wypłukać wodę. Fu. Ale czysto. Zawsze czysto.
Zestaw do spania i ekranu
Pościel? Koc. Poduszka. Wszyscy. Bez materaca. Tylko koce w plastikowych torbach.
Zestaw dla wygody-mała Płócienna Torba. Szczoteczka do zębów. Zatyczki do uszu. Balsam Jo Browne. Podstawowy. Nie Luksusowy. Ale funkcjonalny.
Ekran? 16 cali. Wystarczająco duży. W filmie pojawiła się “jedna bitwa za drugą” (One Battle After Another). Lepkie. Seriale takie jak “pingwin”. Dużo wyboru. Słuchawki nieco stłumiły szum silników.
Wi-Fi było bezpłatne. Bezpłatny. Kupon leży w twoich rękach.
Czy to działało?
“Pracował dobrze przez pierwsze dwie godziny… a potem ucichł.»
Sześć godzin-tak. Na środku oceanu? Cicho jak na cmentarzu. Zapłaciłbym za to, więc jestem zły. Ale za darmo znaczy za darmo. Wkrótce wprowadzą Starlink. Pierwszy A330-3 otrzymał go w marcu. Reszta floty czeka.
Menu
Główną gwiazdą była tutaj usługa. Nie Jedzenie. Ludzie.
Trzech stewardes. Przyjazny. Gadatliwy. Zapytali o moje imię. Zapytali, dokąd jadę. Żartowali. Większość załóg traktuje cię jak przeszkodę. Ta trójka traktowała mnie jak gościa. To ma znaczenie.
Przekąska:
Dżem chili od Turas Pantry. Pieczywo z rozmarynem i pomidorami. Po prostu. Smacznie.
Napoje płynęły rzeką.
- Whisky Jameson
- Heineken
- Baileys
- Chardonnay (Australia)
- Pinot Noir (Niemcy)
Wziąłem przystawkę z łososia. Dymny zapach. Dobra Tekstura. Brakowało zupy.
Wybór dania głównego:
- Duszony mostek (18 godzin marnotrawstwa)
- Pierś z kurczaka
- Dynia gposchi
Wybrałem kurczaka. Marynata musztardowa.
To było… kurczak. Soczysty? Tak. Delikatna? Zaskakująco. Nie sucha “karta lotnicza”. Sos był ciężki, ale przyjemny. Puree ziemniaczane smażone z broccolini. Dobre wykonanie.
Deser: sernik z mango i marakui. Łatwy. Słodki. Zakończyłem posiłek bez mdłej ciężkości.
Przekąska przed przyjazdem (90 minut wcześniej):
Obudzili nas. Stek z dorsza i frytki? Za późno na obiad.
Próbowałem wegańskiego substytutu ryb.
- Krótko: * Ciężko. Za dużo tłuczonych ziemniaków. Chutney jabłkowy dziwnie łączy się z pieczonymi warzywami.
Wymieniłem go na kanapki. Sałatka z kurczakiem. Cheddar. Sałatka z jajkiem. O wiele lepiej. Przekąska na popołudnie, a nie zamiennik pełnego posiłku.
Ciasteczka w galhuni, jeśli znów będziesz głodny. Chipsy.
Werdykt
Po co więc latać?
Fotele są stare. Przyciski spłukujące to koszmar dotykowych elementów sterujących. Zestaw dla wygody jest pusty.
Ale usługa? Światowej klasy. Podatki? Ułamkowa część z tych w Londynie lub Heathrow. Dostępność biletów premiowych? Wszędzie.
Lecisz klasą biznesową Aer Lingus nie dlatego, że chcesz najlepszego produktu. Lecisz, ponieważ jest to wygodny most nad oceanem z ludźmi, którzy pamiętają Twoje imię. Technologii jeszcze tu nie ma. Starlink nie jest jeszcze wszędzie.
Ale za 60 $i 55 000 mil? Śpisz. Pijesz. Uśmiechasz się.
“Załoga była wesoła i towarzyska… inni pasażerowie zauważyli, jak wspaniałe było to doświadczenie.»
Oto, czego nie reklamują. Nastrój. Oczywiście żelazo się starzeje. Ale oprogramowanie jest ludzkie.
Nie zmieniłbym niczego w załodze. Ale naprawdę chciałbym zobaczyć USB-C. i zlewozmywaki bezdotykowe. Postęp porusza się powoli.
Leć tam dla oszczędności. Zostań ze względu na personel.
A może weź swoje zatyczki do uszu. Na wszelki wypadek.
























