Pozdrowienia z Delhi. Jestem na wycieczce studyjnej. Najpierw było doświadczenie podróży z Turkmenistanem Havolyollary – mieszane wrażenia na pokładzie Boeinga 777 i 737 w klasie biznes. Teraz uwaga skupia się na Air India. Przygotowuję się do lotu pierwszą klasą z Delhi (DEL) do Frankfurtu na pokładzie Boeinga 777.

Bądźmy szczerzy. Nie zarezerwowałem tego biletu na miejsce. Słyszałem historie. Mój główny cel? Nowy Maharaja Lounge linii Air India w Delhi. Posiada oddzielne obszary dla klasy pierwszej i klasy biznes. Przyszedłem sprawdzić pierwszy.

Pełne zestawienie obu stref pojawi się wkrótce. Ale te pierwsze wrażenia z sekcji pierwszej klasy mówią jedno: światowe rankingi właśnie odniosły ogromny sukces.

Mała przestrzeń z elementami luksusu

Poczekalnia pierwszej klasy linii Air India nie jest zbyt duża. Jest kompaktowy. Zrobiono to celowo. Sieć poczekalni pierwszej klasy Air India jest bardzo mała. Bardzo niewiele osób ma tu dostęp. W rezultacie jakość na metr kwadratowy jest wyjątkowa.

Układ został zweryfikowany. Wchodzisz do jadalni. Naprzeciwko otwartej kuchni znajdują się cztery stoły. Panuje tu kameralna atmosfera. Do dyspozycji Gości jest część wypoczynkowa z sofami. Elegancki bar oferuje miękkie sofy bankietowe. Półprywatne nisze ukryte są w zacisznych zakątkach dla ceniących ciszę.

Czystość tutaj nie jest przypadkowa. Indywidualne łazienki w pokojach są utrzymane w idealnym porządku. Są czyszczone po każdym użyciu. Sprawdź swoją rolkę papieru toaletowego – jest zawsze złożona w idealny trójkątny kształt. Przy zlewie leżą dwa ręczniki materiałowe. Pojemnik na odpady jest pusty. Poziom dbałości o szczegóły krzyczy o luksusie.

Luksus rozciąga się na obszary sanitarne. Prysznice są dość obfite. Potrzebujesz dobrego snu przed długim lotem? Jest tu pełna sypialnia. Drugi pokój pełni funkcję salonu. Obydwa mają biurka. Wygodne do szybkiej rozmowy wideo, jeśli Twój harmonogram jest bardzo napięty.

„Mdła” obsługa i jedzenie kradną show

„Twardy” produkt – meble, dekoracje – jest przyjemny. Ale to w obsłudze i jedzeniu dzieje się prawdziwa magia. Wrażenia kulinarne w Maharaja Lounge są niesamowite.

Mam słabość do indyjskiego jedzenia, więc traktuj to z przymrużeniem oka. Jednak jedzenie było naprawdę świetne. Zacząłem od Tali Maharajy. To gotowe menu z małymi porcjami popisowych dań. Wybrałem opcję wegetariańską.

Potem przyszedł słodki kurs. Aktywny kelner przyniósł deser. Indyjska interpretacja sernika. Smaczny.

Później, podczas transportu, wróciłem po chutney. Jedzenie uliczne przeniesione na wyższy poziom.

Karta drinków pozostawia pole dla wyobraźni. Nie serwują tutaj standardowych koktajli. Tutaj tworzą koncepcyjne miksy bazujące na lokalnych składnikach. Próbowałem Pancha Taara. W sanskrycie oznacza „pięć gwiazdek”. Zawiera imbir, anyż, cynamon, kardamon i goździki zmieszane z koniakiem. Napój reprezentuje pięć tradycyjnych smaków Ajurwedy. Picie było niesamowicie przyjemne.

Tutaj nie tylko nalewa się herbatę. Przygotowuje się go podczas podawania na specjalnym wózku.

Służba i symbolika

Tym, co wyróżnia ten salon, jest coś więcej niż tylko szampan i kawior. To dbałość o szczegóły. Personel jest dumny ze swojej pracy. Jest profesjonalistą. Co więcej, czasami jest więcej pracowników niż gości. Ten poziom personelu tworzy wyjątkową atmosferę. Wygląda na osobisty kontakt, a nie tylko usługę transakcyjną.

Linie Air India wyraźnie chciały nadać tej przestrzeni własną tożsamość. To działa.

Słuchaj uważnie muzyki w tle. Spójrz na dzieła sztuki na ścianach. To nie jest przypadkowa sztuka współczesna. Niektóre elementy zawierają rzeczywiste części kadłuba byłego samolotu Air India. Nie zauważyłem tego podczas pierwszych dwóch przejazdów. Ten rodzaj subtelnego brandingu tworzy poczucie miejsca.

Stale przypomina Ci, że jesteś w Indiach.

Problem z kontrastem

Widząc ten salon, doceniasz możliwości Air India. To niesamowite widzieć, jak linia lotnicza podejmuje tak silny nacisk. Nowy Maharaja Lounge w Delhi to triumf. Szczególnie część pierwsza.

dania à la carte. Świetne koktajle. Prywatne sypialnie. Luksusowe prysznice. Przyjazny personel.

Ale kiedy wyjdziesz za drzwi i wsiądziesz do Boeinga 777, kontrast staje się szokujący. Samoloty się starzeją. Nowe krzesła zostaną na nich zamontowane dopiero po latach. To jest drogie. To jest powolne.

Ten salonik udowadnia, że ​​linia lotnicza stać na więcej. Udowodnił, że ma potencjał. Rzeczywistość w kabinie po prostu nie nadążała za potencjałem usług naziemnych.

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem, żeby linia lotnicza tak znacząco poprawiła standard swoich poczekalni. Brawo Air India. Tylko się pospieszcie z nowymi samolotami.