4 lipca 2025 r. Lot Cathay Pacific CX256 jest w połowie drogi z Hongkongu do Londynu. To jest Airbus A350. Duży samolot. Na pokładzie jest czterech członków załogi. Podobno rutynowy lot. Potem – cisza.
Rumuńska przestrzeń powietrzna milknie. Nie ma żadnych transmisji.
W przypadku służb ruchu lotniczego czas wydaje się stać w miejscu.
O 13:42 NATO wchodzi w tryb „szybkiego reagowania”. Alarm nie włącza się w połowie. O 13:51 z bazy startują dwa myśliwce. Nie wstają na spacer. Szukają ducha na niebie.
Przechwytywanie
Minister obrony Węgier Romulus Ruszyn-Schendy ujawnił szczegóły na Facebooku. Według niego przechwytywacze zauważyły liniowiec Cathay Pacific w pobliżu granicy węgierskiej. Wystarczyło ostrzeżenie wizualne. Jak lekkie pchnięcie skrzydła. Samolot komercyjny zareagował natychmiast. Przywrócono łączność radiową.
Misja wykonana… Dziękujemy obrońcom
Bojownicy wrócili do bazy w Kechce. Airbus A350-100 Cathay Pacific kontynuował lot do Londynu. Całkowity czas lotu? 13 godzin 40 minut. Aż 5900 mil. Żadnych odstępstw od trasy. Brak zagrożeń dla bezpieczeństwa pasażerów. Oto dobra część tej historii.
Biuro Lotnictwa Cywilnego Hongkongu nie podziela tego spokoju. Nazywają tę sytuację „poważnym problemem”.
Cathay Pacific zachowuje spokój. „Tymczasowa utrata połączenia”. Twierdzą, że przestrzegano standardowych protokołów. Samolot pozostał na kursie. Nic nie eksplodowało.
Co się więc stało?
Czy oni zasnęli?
Radiostacja nie zawiodła. Samolot nie znajdował się w niebezpieczeństwie w powietrzu. Łączność została wznowiona w tym samym momencie, gdy pojawiło się wojsko. Oznacza to, że cisza nie była pochodzenia mechanicznego, ale ludzkiego.
Być może piloci przeoczyli przełącznik częstotliwości? Zwykle nie powoduje to reakcji ze strony wojowników. Jeśli ATC nie odbierze połączenia, próbuje użyć następnej częstotliwości. Zwykle nie jest to sytuacja zgodna z Kodeksem Czerwonym.
Gdyby tylko.
Gdyby tylko obaj piloci spali.
W lotach długodystansowych biorą udział dwie załogi. W sumie czterech pilotów. Dwóch lata, dwóch śpi na siedzeniach skokowych za nimi. To legalne. Nazywa się to kontrolowanym odpoczynkiem. Czasem jednak „odpoczynek” zamienia się w „nieświadomość”.
Czy obaj piloci śpią? To się zdarza.
Pamiętacie rok 2022? Linie lotnicze ITA. Dwóch pilotów nieprzytomnych na trasie transatlantyckiej. Niedługo potem Ethiopian Airlines. Obaj piloci spali przez cały czas zejścia nad lotniskiem na wysokości przelotowej.
Ta sprawa? Wyjazd rano. Świeża siła.
Nie do końca pasuje do profilu zmęczenia.
Ale czy usterka techniczna znika sama z siebie w momencie, gdy przelatujesz w pobliżu wojskowym samolotem? Mało prawdopodobny.
Być może mamy do czynienia z problemem zmęczenia. Natychmiastowe zastrzeżenie. A może przycisk opcji po prostu zawiódł. Śledztwo jest otwarte. Odpowiedź pozostaje uparcie nieuchwytna.
